sobota, 25 maja 2013

Rozdział 5


Nie minęło pięc minut, a Horanek wrócił z pytaniem.

-Jaki kolor lubisz najbardziej? Masz do wyboru beż, jasny brąz, czarny i różowy – powiedział
-Yyy... To chyba jasny brąz. A o co chodzi?- odpowiedziałam beznamiętnie.
-A nic. Już wracam – dodał
Pięć minut później był spowrotem i miał... Gitarę! Dla mnie! A na niej było wygrawerowane "Od Niall'a dla Jagody" Nie wiem, jak tak szybko ją zdobył, ale okej. To było slodkie. Rzuciłam mu się na szyję i dałam soczystego całusa w policzek. Zasłużył sobie na to. Pewnie gitara kosztowała fortunę! Jasno brązowa, doskonale dopasowana! Normalnie ideał! Zaprowadził mnie w pewne miejsce, kilkadziesiąt mertów od parku. Był tak śliczny staw. Usiadłam na jednym z kamieni, znajdujących się przy nim i zaczęłam grać. Bardziej brzdękać. Po chwili Blondasek do mnie podszedł, objął mnie i zaczął pokazywać różne chwyty na gitarze. Nie powiem, spodobało mi się to. W jego uścisku czułam się bezpiecznie. Nie! Nie mogę się zakochać! Wzdrygnęłam się i oderwałam od niego. Spojrzał na mnie zaskoczony i przeprosił smutno za jego zachowanie. Nie wiem czemu przepraszał. Kierowaliśmy się powoli w stronę domu. Milczeliśmy. Niall raz po raz na mnie spoglądał. Nie wiem, o co mu chodzi. Boże, ja nic nie wiem. Pewnie zastanawiacie się, czamu nie mogę się zakochać? Z chcęcią to wyliczę w punktach:
  1. Nie chcę "przelotnej" miłości.
  2. Nie chcę zakochać się w gwieżdzie Pop'u
  3. Nie chcę cierpieć, jak mnie skrzywdzi.
  4. Nie chcę mieć chłopaka.
  5. Nie znam Go dobrze.
  6. Nie chcę być panną "na jeden raz"
  7. Itp...
No więc rozumiecie mnie? Nie. Nie zrozumiecie mnie, ponieważ to Wielki Niall Horan! Gwiazda popu, za którego chce wyjść miliony dziewczyn! W tym milionie NIE MA MNIE! Dobra. Wróćmy do rzeczywistości
Niall po chwili zatrzymał się i zapytał:
-
Co jest ze mną nie tak?
-Yyy... A o czym mówisz? - zgrywałam głupa
-Dlaczego jak Cię przytuliłem, odskoczyłaś ode mnie jak oparzona? - podkreślił "Ode mnie"
-Wiesz... Nie znam cię zbyt dobrze, a ty na mój temat już trochę wiesz – uśmiechnęłam się lekko.
-Właśnie dlatego urządziłem ten wypad, abyśmy się poznali – powiedział – a tak poza tym to mi się podobasz – dodał tak cicho, że prawie tego nie słyszałam
-Słucham? Możesz powtórzyć to ostatnie zdanie? - poprosiłam, ale i tak wiedziałam co powiedział.
-Powiedziałem: Co powiesz na lody? - skłamał. Wiedziałam, że skłamał.-
-Hmm.. Okej, ale obiecaj, że tam mi coś o sobie opowiesz.
-Dobrze – uśmiechnąl się. Ależ on ma piękny uśmiech! Zaraz! Jagoda! Otrząśnij się!
Odwzjemniłam uśmiech. Poszliśmy do małej budki z lodami.
-No to na trzy czte-ry mówimy ulubiony kolor. Ok? - zapytałam
-Dobra. Trzyy.... Czte..... Ry! -krzyknęliśmy razem
-ZIELONY – znowu razem to samo. Spojrzeliśmy na siebie jak na wariatów, po czym zaczeliśmy się śmiać jak oni. (wariaci)
-Okeej... To może ulubione, Twoim zdaniem, dziwne słowo? - zaproponował Blondas
-Spoko. No majtki – znowu wybuchnęłam śmiechem. Popatrzył na mnie trochę zmieszany i dodał "moje też" cicho.
-To mamy wiele wspólnego – poruszyłam zabawnie brwiami
-Hahaha! No, tak! - ucieszył się Niall
-Dobra to może... Lubisz Justina Bibera? - zapytałam
-Oczywiście! A ty?- odpowiedział
-Też! - dodałam
-To rzeczywiście mamy wiele wspólnego! - krzyknął uradowany Blondyn.
Popatrzyłam za zegarek. Kurde! Już 18! Ciekawe jak sobie radzili chłopcy?
-Ej! Niall! Musimy już spadać! - potrząsnęłam chłopakiem
-Coo? Tak wcześnie? - zapytał chłopak
-Hahaha! Widzę że dobrze ci było ze mną – zaśmiałam się ironicznie

*** Oczami Nialla ***


Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Może to zabrzmi tandetnie, ale ja tak się zakochałem. Tak. Zakochałem się w Jagodzie. Nie moge oderwac od Niej wzroku. Ona chyba tego nie odwzajemnia. Czemu ten czas z Nią tak szybko minął?
-Aaa... Ty przyjechałaś do Londynu na stałe? - byłem ciekawy
-No.. Właśnie. W piątek wyjeżdżam – powiedziała już mniej entuzjastycznie.
-W piątek!? Nie będzie kiedy pozwiedzać, zaprzyjaźnić się... -powiedziałem
-Ja już zdążyłam się zaprzyjaźnić – uśmiechnęła się tak pięknie! Boże. Ona jest cudowna!
Kierowaliśmy się w stronę naszego domu (mojego i chłopaków).Ciągle ukradkiem na nią zerkałem.
-Jestem brudna czy co, bo się tak na mnie patrzysz? - zapytała
-Nie, nie. Wszystko jest dobrze – uśmiechnąłem się sztucznie. Pewnie ona nie odwzajemnia moich uczuć. Szkoda. Może jej się kto inny podoba? Pewnie Zayn. Wszystkie dziewczyny na niego lecą. A na mnie żadna, która jest prawdziwa i nie leci na kase i sławę. Resztę drogi spędziliśmy w milczeniu.
Gdy byliśmy przed domem chłopaków i moim ona złapała mnie za rękę (w drugiej ręce trzymała gitarę) i pociągnęła mnie do drzwi wejściowych. Może to zabrzmi dziwnie, ale jak mnie dotknęła szułem tysiące motyli wirujących w moim brzuchu i przyjemne dreszcze. Strasznie się cieszyłem.


*** Oczami Jagody, 18:30, poniedziałek ***

Ja z nim jawnie flirtuję! Nie chcę, aby chłopak robił sobie nadzieję. Weszliśmy do domu chłopców. Zastał mnie większy harmider niż był. Hazza biegał w samych bokserkach (no jak tak można przy dzieciach?!) Liam spał, Malik całował się z jakąś fioletowo-włosą dziewczyną (no jak tak można?!) a Tommo gonił moją siostrę z wałkiem polanym dżemem. Nie chcę wiedzieć, co się stało pod naszą nieobecność. To było conajmniej dziwne. Jednak najdziwniejszy wydawał mi się śpiący Liam i ganiający Louis. Dobra pomijam że w domu jeszcze był kot <lol> ubrany w stringi. (no jak tak można?!) Zabrałam siostrę do domu, a ona zaczęła paplac jak to było fajnie, że nauczyli ją trochę angielskiego itp.. Popatrzyłam na telefon. Dostałam sms'a od Niall'a. Zgadnijcie co napisał?
"Powtórzymy to kiedyś? N." To napisał. Nie wiedziałam co mu napisać. A wię tylko napisałam krótko "Ok :) J."



*** Oczami Alison ***

Widziałam Go dziś na mieście! Był z jakąś inną lafiryndą! Już sobie znalazł zastępstwo! I jak ja go teraz odzyskam? Mam nadzieję że Sean mi pomoże... Jak nie, to wygadam wszystkim co zrobił na dyskotece rok temu! Jestem nieźle wkurzona! Pobiegłam szybko do domu (a byłam w parku).
- Sean! SEAN! SEAN!!!
-CZEGO SIE DRZESZ?! - wrzasnął
-Bo Ciebie potrzebuję! - powiedziałam z udawaną rozpaczą
-Będziesz mnie szantażować?
-Jak nie będziesz potulny jak baranek, to tak.
-Czemu nie przestaniesz się nade mną znęcać?!
-Dobra, dobra. Nie gadaj tyle tylko słuchaj. Jakaś dziewczyna dobiera się do mojego Niall'usia! Musisz uwieść tą dziewczynę, tak, aby nie dobierała się do mojego ukochanego! - powiedziałam.
-Czemu? Znowu jesteś zazdrosna? Weź daj spokój. Nawet tej dziewczyny nie znam. Tak, czy siak, nie będę wiedział gdzie ją znaleźć.
-Zaraz pokażę ci zdjęcie. Jutro NA PEWNO będzie szła do miasta. A ty na nią "przypadkowo" wpadniesz i zafundujesz przeprosinową szarlotkę, czy co tam chcesz. - objaśniłam.
-A skąd ty masz jej zdjęcie? - zapytał podejrzliwie.
-Śledziłam ich. - przyznałam się.
-Boże! Ty chora jesteś! - krzyknął. Nie wiem o co mu chodzi! Zrobi co mu karzę, albo puszczę do internetu filmik, co robił jak był pijany. Pewnie się zastanawiacie co robił? Dowiecie się w swoim czasie...