Był właśnie ostatni dzień szkoły, czyli 28 czerwca. Właśnie
szykowałam się do szkoły. Pospiesznie włożyłam do torby drugie
śniadanie i ruszyłam do tego okropnego instytutu. Jestem pewna, że
większość nastoletnich ludzi nie lubi szkoły. A tej większości
jestem ja. lecz wreszcie ta męka się dzisiaj skończy. Nie uczę się genialnie, ale stopnie mam nie najgorsze.
Mam długie, proste ciemne włosy i duże brązowe oczy. Można się
w moich oczach zatracić na dobrą godzinkę. Jestem wysoką,
chudą nastolatką. Cery nie mam idealnej. Maluje się. Nie, nie nie
nakładam tony podkładu, tylko lekko rzęsy mascarą i usta machnę
błyszczykiem. Uwielbiam look typu smoky eyes, lecz maluję się tak
tylko na specjalne okazję. Jestem bardzo dobra z angielskiego. Moja
klasa planuje wycieczkę do Londynu, więc chętnie tam pojadę.
Gdy szłam rozmyślając o moich
rozterkach miłosnych (ni z gruszki, ni z pietruszki). Do
znienawidzonej instytucji nie miałam daleko, bo tylko czterysta
metrów, ale jak dla lenia to ciężki wysiłek ;).
Zadzwonił mój telefon. Okazało się,
iż moja BFF (best firends forever) musiała się pochwalić, że na
jakiejś imprezie wyrwała faceta, a teraz ma kaca, bo się upiła i
nie przyjdzie do szkoły. Oczywiście nie zaskoczyła mnie. Zawsze po
weekendzie ma kaca, ale jakoś przychodzi do szkoły i wytrzymuje tę
mękę. No nic nie poradzę. Doszłam do budynku, weszłam do szatni, zdjęłam sweterek i zmieniłam buty. Spóźniona
poczłapałam do klasy. Weszłam do pokoju :
- przepraszam za spóźnienie pani profesor – powiedziałam do nauczycielki
- przepraszam za spóźnienie pani profesor – powiedziałam do nauczycielki
Ona zaś spojrzała na mnie groźnie i
kontynuowała swój monolog. Nie będę opisywała jak mi minął
dzień w szkole, tylko powiem, że było nudno.
*** kilka godzin później,
około godziny 18 ***
OmfG. Ależ się w tej budzie
wymęczyłam. Teraz tylko odpoczynek przed kompem. Oj mój ukochany
laptop.
Zapomniałam Wam dodać, że
dzielę pokój z moją o siedem lat młodszą siostrą. Boże, jaka
ona upierdliwa. Ciągle "ale ja kocham
One Direction!" bądź
"SIOSTRA! Kiedy
masz wycieczkę do Londynu? Zabierzesz mnie? Pls... Chce poznać One Direction" albo jeszcze
lepiej "złaź z laptopa! Chce teraz
posłuchać piosenek One Direction! Ohhh... Ależ ten Zayn jest
słodki" Ja
mam 19 lat, więc wiecie jaka to różnica. Ja tam do tego One
Direction nic nie mam. Mają nawet znośną muzykę, ale jest ona
przesłodzona. Jedyny kawałek, który mi się na serio podoba to "A
live while we're young".
Wracając; dziele z nią pokój. Moja połowa, jest znośna. Mam zielono-białe ściany. U mojej siostry- O MÓJ BOŻE! Cała ściana koło łóżka obklejona plakatami 1D do tego
różowe ściany i 5 portretów pięciu chłopaków. Chyba
domyślacie się z jakiego zespołu?
No
więc, dzielę z moją siostrą, także mojego ukochanego laptopa.
Wchodzę ja YT, ponieważ chcę posłuchać muzy i na powitanie
"utwory
wybrane dla ciebie:
-One
Direction- Gotta be You
-Wywiad
z One Direction
-One
Direction na czerwonym dywanie"
To mnie
powoli denerwuje. Rozumiem zauroczenie, ale żeby oglądać ich fejsy
cały czas?! Zamknęłam ze
wściekłością laptopa i popatrzyłam na przeciwną stronę pokoju.
Boże. Czemu oni się tak gapią?! Cały czas od rana do nocy!
Chciałabym żeby ta wycieczka do Londynu była jutro. Miałabym
przez okrągły tydzień moją siostrunię z głowy. Oj jak to było
by fajnie! Zero jęczenia! Ehh... Pomażyć zawsze można. Zaraz!
Stop. W piątek mam urodziny! Taak! Może w ten jedyny dzień zbyt
bliska mi psycho fanka da spokój i nie bedzie ciągle paplała o tym
1D? Pełna nadzieji postanowiłam, iż wezmę długą kąpiel.
*** po
kąpieli, około godziny 21 ***
Odprężyłam
się i w takim stanie położyłam się spać. Pomyślalam "Może
TEN dzień, dzień moich urodzin będzie inny? Może wyrwę się od
rzeczywistości i poszybuję w krainę marzeń? Może?"
Zasnęłam.
I tak zaczeła się moja przygoda...
***
kilka dni później, piątek ***
Tydzień
minął mi zaskakująco szybko. Nim się obejrzałam nastały moje
urodziny! Od rana na mojej twarzy gościł wielki smajl.
Szkoła mineła mi jak zwykle- powolnie i nudno. Gdy przyszłam do domu, o dziwo, cała moja rodzinka była w komplecie. Czyli ja, mateczka i siostrunia. Ojciec odszedł od nas, gdy mała miała zaledwie rok. Utrzymuje z nami kontakty i mieszka w małej wsi pod Londynem. Dlatego też chcę tam pojechać. Wracając do wydarzeń w domu. Mama mnie zaskoczyła tortem na którym widniał napis "Szczęśliwych 19-stych urodzin Jagoda!". Poczułam jak mi łezka sie w oku kręci. Nie spodziewałam się niczego takiego.
Szkoła mineła mi jak zwykle- powolnie i nudno. Gdy przyszłam do domu, o dziwo, cała moja rodzinka była w komplecie. Czyli ja, mateczka i siostrunia. Ojciec odszedł od nas, gdy mała miała zaledwie rok. Utrzymuje z nami kontakty i mieszka w małej wsi pod Londynem. Dlatego też chcę tam pojechać. Wracając do wydarzeń w domu. Mama mnie zaskoczyła tortem na którym widniał napis "Szczęśliwych 19-stych urodzin Jagoda!". Poczułam jak mi łezka sie w oku kręci. Nie spodziewałam się niczego takiego.
-A teraz
prezent córeczko!- powiedziała moja rodzicielka, po czym podała mi
kopertę. Nie powiem – zdziwiłam
się. Szybko otworzyłam kopertę i moim oczom ukazał się bilet! DO
LONDYNU! NA TYDZIEŃ! Miałam taki zaciesz jak nigdy wcześniej. Do
tego leciałam I klasą. Nie wiedziałam, że moją matulę stać na
takie poświęcenie. Minus był taki, iż była przesiadka w
Berlinie, ale i tak cieszyłam się jak małe dziecko. Uściskałam
mamę i zaczęłam sobie nucić pod nosem "Jadę do Londynu.
CZA. Jadę do Londynu. CZA" Jednak z mojego stanu wyrwała mnie
rodzicielka:
-... ale
jedziesz ze swoją siostrą...- dokończyła.
- CO?!
Ale... ale... ale... ale... CO!?- zaczęłam się jąkać. Nie
chciałam uwierzyć, że będę przez okrągły tydzień wysłuchiwała
jej paplaniny o tym zespole.
- Albo
lecisz z Marysią, albo wcale nie lecisz. - moja mama zawsze musi
postawić na swoim.
-
Ughh... Niech będzie! Kiedy mamy wylot?
- Jutro
rano, Jagóko- ucieszyła się mateczka
-COOOO?!
Muszę się spakować! Maryśka! TY TEŻ! - krzyknęłam
Mała
nic nie powiedziała tylko grzecznie pomaszerowała do naszego pokoju
i zaczęła się pakować. Ja zrobiłam to samo.
***
sobota, rano, lotnisko ***
-Szbko!
Nie możemy się spóźnić na odprawę! RUSZAJ SIĘ MARYŚKA BO CIE
TU ZOZTAWIE!!!- ryknęłam.
Na
szczęście zdążyłyśmy w ostatnim momencie.
***
kilka godzin później, w Berlinie ***
-Jaaagooodaaa!
Wylądowałyśmy. Możemy juz wychodzić z samolotu. - Zaczeła
krzyczeć mi do ucha moja młodsza siostra.
Nie
powiem, podróż była bardzo luksusowa. Pierwsza klasa to jest coś!
Wysiadłyśmy z wielkiego blaszaka. Nasz samolot do Londynu spóźniał
się. Czekałyśmy. Usłyszałyśmy głos mówiący po angielsku
"samolot z Berlina do Londynu będzie opóźńiony. Za około
godzinę przyleci. Przepraszamy za utrudnienia". Poszłyśmy
więc do jakiejś kawiarni. Maryśka wzięła ciasto czekoladowe a ja
dużą latte. I tak czekałyśmy na samolot.
***
jakąś godzinę później, około godziny 12, w samolocie ***
Usiadłam
wygodnie w fotelu. Za sobą miałam jakiś rozwydrzonych nastolatków.
Ughhh... Jak ja nie nawidzie takiej dzikiej młodzieży. Podejrzewam
że byli w moim wieku. Śmiali się ciągle i pokazywali na mnie
palcem. Nie mogłam wytrzymać już z tymi buszmenami
-
Uspokujcie sie! Jesteście w samolocie, a nie w dziczy! - ryknęłam
w języku angielskim
- uu....
Jaka zadziorna. Do tego jeszcze ładna. - powiedział jeden z nich.
Był mulatem. Nawet przystojny, ale nie lubię jak ktoś mówi do
mnie w taki sposób.
-
Dżizas... Możecie się zachowywać NORMALNIE? Chciałabym w spokoju
rozkoszować się widokami i przy odrobinie szczęścia zasnąć! -
po czym odwróciłam się bez słowa, włożyłam słuchawki do uszu
i puściłam muzykę. Po chwili poczułam jak ktoś mnie szturcha w
plecy. Jakiś koleś z ogoloną głową, ale nie łysy zaczął mnie
przepraszać za zachowanie jego kupmli. Pokiwałam głową na znak,
iż przujmuję przeprosiny po czym utonęłam w świecie muzyki.
*** 2
godziny później ***
Moja
siostra była wyjątkowo cicha.Powodem było, iż ona zasnęła. Ja
chyba też. Ona nadal śpi. Ze snu wyrwały mnie głośnie śmiechy
zza moich pleców. Gdy sie odwróciłam, nawet nie dano mi dojść do
słowa, tylko jakiś koleś z lokami zaczął wołać:
- ooo!
To ta ostra laska która próbowała nas uciszać! Haha! Jak się
spało mała? - tu zwrócił się do mnie.
- Nie
wiedziałam że przeszliśmy na ty!- warknęłam- dla waszej- i tu
przejechalam wzrokiem po wszystkich członkach bandy- wiadomości.
NIE lubie gdy ktoś mówi do mnie "laska" bądź "mała".
Więc proszę was o ciszę niewychowane dzieciaczki. Dajcie mi święty
spokój, bo nie ręczę za siebie! - ryknęłam. No i w tym momencie
musiałam obudzić moją siostrę, która momentalnie rozpoznała
naszych "sąsiadów". Zaczeła piszczeć:
- O MÓJ
BOŻE! TO....!
Następny rozdział dodam za tydzień :)
Przepraszam za błędy ortograficzne. Pierwszy raz cos takiego piszę :)
Super :D , czekam na 2 rozdział ;D ps. zaobserwowałam i mam nadzieję , że zaobserwujesz mojego bloga ;D
OdpowiedzUsuńZaobserwowałam :) Dziękuję. Nie wiem, czy dzisiaj wstawiać kolejny rozdział, czy dopiero za tydzień :/
Usuńmeega! czekam na nn! wstawiaj szybko! <33
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie: http://i-love-creation.blogspot.com/ oraz http://dopokibede.blogspot.com/
Świetny! ♥
OdpowiedzUsuńObserwuję i liczę na rewanż :3
http://best-frieend.blogspot.com/