piątek, 15 lutego 2013

Rozdział 4


    -Co lubisz robić w wolnym czasie? - zapytał brązowooki
    -Hmm.. Grać na gitarze i pianinie, siedzieć sobie w ciszy i w spokoju na mojej polanie, słuchać jak ktoś gra na gitarze – wyliczyłam
    -Uuu... Mamy tu muzykantkę ! - krzyknął Lou.
    -Oj tam, oj tam. Zaraz tam muzykantkę. Brzdękam sobie... - szepnęłam speszona
    -A może, jak wrócimy, pokażesz nam jak grasz? - powiedział Liam. Kurczę, oni wiedzą gdzie ja mieszkam, a ja nie wiem gdzie oni mieszkają!
    -Aa.. Nie wzięłam ze sobą gitary.
    -No to przyjdź do nas! - krzyknął Niall
    -Nie, chłopaki, nie... Zbytnio się wstydzę.
    -Oj no weź! - krzyknęłi chórem.
    -Grr... A gdzie wy mieszkacie?
    -A tylko kilka domów dalej od Ciebie – Zayn posłał mi smajla.
    -No pięknie! I od dziś będziecie mnie nawiedzać? Ughh... - udawałam oburzenie
Kelner przyniósł nasze zamówienia- nie powiem, smakowało mi. Potem ruszyliśmy w kierunku domu chłopaków. Ale mieli wypasiony dom! Normalnie żyć, nie umierać. Mieli pianino i fortepian, kilka gitar, mini studio muzyczne, wielką plazmę, Xboxa, Ps3, tableto-komputer i jeszcze więcej! Ile oni musieli mieć kasy na to wszystko! Zagrałam im szybko jakąs piosenkę na gitarze. Nawet jej nie pamiętam. Po czym pożegnałam się, ponieważ było już późńo.




*** następnego dnia, 8:01, poniedziałek ***


Wczoraj wróciłam do domu trochę późno (Maryśka urządziła mi awanturę pt. "Gdzie ty się szlajasz po nocach?!", ale olałam ją). Moja siostra zabrała mnie dzisiaj do Nando's w poszukiwaniu "Nialla Horana". Wiedziałam, że o tej porze go tam nie będzie. Miałam rację. Wróciłyśmy do domu. Przebrałam się w kremowe rurki, białą bokserkę i beżowy sweterek. Do tego karmelowe trampki. O jakiejś 10 znowu wyszłyśmy. Moja siostra musi go spotkać, bo inaczej eksploduje. Ciągle tylko "No weź! Pewnie jak w Nando's będzie Niall, to z nim reszta chłopaków!" Pff... Bo mi się chciało po wczorajszej akcji wychodzić z domu. Poczułam wibracje w kieszeni spodni. Okazało się, iż Niall napisał do mnie. (N to Niall . J to ja)
N: Hej! Gdzie jesteś? Chciałabyś się spotkać? Tak bez chłopaków. :) Odpisz. N.
Szczerze od razu coś mi się bardziej podobał. Uradowana tym, że mnie zaprosił odpisałam szybko.
J: Ja? W Nando's. Moja siostra Was szuka ;p J.
N: Nando's to moja ulubiona restauracja i już miałem do niej iść. Czytasz mi w myślach ;) N.
J: Haha. To za ile się spotkamy?
N: Za 10 minut w Nando's?
Przypomniało mi się, że jestem tu z siostrą! I co ja teraz zrobię?
J: Niall, a czy chłopaki mogliby popilnowac na czas naszego wyjścia Marysię? Pliss. Nie mogę jej samej zostawić J.
- Z kim tak zawzięcie esemesujesz? Czemu to jest po Angielsku? NIALL? OMG TY ESEMESUJESZ Z TYM NIALLEM!? OMG! - zaczęła się drzeć Marysia. Przechodnie patrzyli na mnie i na nią, jak na wariatki. Nie dziwię im się. <lol>
N: Hmm... Sądzę, że nie będzie z nią problemów ;) N.
Chciałam już mu napisać "obyś się nie mylił...", ale postanowiłam, że nie będę mu niczego mówiła, bo jeszcze wystraszy chłopaków.
J: Przyprowadzić ją do was? J.
N: Okej, jak możesz, to ją przyprowadź. N.
J: Okej, to za jakieś 30 minut będziemy J.
N: Okej. Czekam N.
Że ON czeka? A chłopaki? No spoko. Never mind. Gdy dotarłyśmy na miejsce, przywitały nas pierzaste poduszki. Myślałam, że będzie to milsze powitanie, ale cóż... Marzyć zawsze można.
Zostawiłam siostrę, a sama udałam się "gdzieś" z Niall'em. Poszliśmy do Nando's. Ja zamówiłam colę i frytki a Niall frytki, hamburgera, naleśniki, 2 cole i deser lodowy. Ja się dziwię jak on to wszystko mógł zjeść!? Ja jak zjem 200 g cukierków, tylę 2 kilo -.-. A Niall? NIC! Kurdę, zazdroszczę temu chłopakowi. Jak Blondyn zjadł już frytki, lody i hamburgera (a ja mocowałam się z frytkami <lol>) zaczęła się rozmowa:
    -A... Kiedy ty miałaś... Om niom niom... Urodziny? - zapytał żując naleśniki.
    -Pamiętasz ten dzień, jak się poznaliśmy? Ten w samolocie?
    -Noo... Om niom niom. - powiedział wciąz glamiąc Niall
    -To dzień wcześniej – posłałam mu uśmiech
    -Czemu nie...! Omm. Powiedziałaś?! - krzyknął niall przeżuwając resztki naleśnika.
    -Bo nie było okazji – odpowiedziałam
    -No... Co powiesz na mały urodzinowy prezent? - uśmiechnął się zawadiacko Niall
    -Hmm... Zależy co to jest – poruszyłam śmiesznie brwiami. ZARAZ! Czy ja z nim flirtuję?
    -Okej, tylko dokończe naleśniki i wypiję colę i się zmywamy – uśmiechnął się Blondasek.
Byłam trochę zdziwiona. Nie wiedziałam, gdzie pójdziemy. Na początku miałam brudne myśli co do Nialla (If you know, what i mean ^^), ale później się opanowałam. Jak Horan dopił colę poszliśmy do sklepu muzycznego. Tuż przed wejściem do tego sklepu, Niall kazał mi poczekać naprzeciwko wejścia. Zgodziłam się. Nie miałam co robić, więc paczyłam się w telefon. Nie minęło pięc minut, a Horanek wrócił z pytaniem.





****************************************************
Sory, że tak długo. Byłam chora :/. Postaram się częściej dodawać rozdziały :D No to.... See you!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz