-Co
lubisz robić w wolnym czasie? - zapytał brązowooki
-Hmm..
Grać na gitarze i pianinie, siedzieć sobie w ciszy i w spokoju na
mojej polanie, słuchać jak ktoś gra na gitarze – wyliczyłam
-Uuu...
Mamy tu muzykantkę ! - krzyknął Lou.
-Oj
tam, oj tam. Zaraz tam muzykantkę. Brzdękam sobie... - szepnęłam
speszona
-A
może, jak wrócimy, pokażesz nam jak grasz? - powiedział Liam.
Kurczę, oni wiedzą gdzie ja mieszkam, a ja nie wiem gdzie oni
mieszkają!
-Aa..
Nie wzięłam ze sobą gitary.
-No to
przyjdź do nas! - krzyknął Niall
-Nie,
chłopaki, nie... Zbytnio się wstydzę.
-Oj no
weź! - krzyknęłi chórem.
-Grr...
A gdzie wy mieszkacie?
-A
tylko kilka domów dalej od Ciebie – Zayn posłał mi smajla.
-No
pięknie! I od dziś będziecie mnie nawiedzać? Ughh... - udawałam
oburzenie
Kelner
przyniósł nasze zamówienia- nie powiem, smakowało mi. Potem
ruszyliśmy w kierunku domu chłopaków. Ale mieli wypasiony dom!
Normalnie żyć, nie umierać. Mieli pianino i fortepian, kilka
gitar, mini studio muzyczne, wielką plazmę, Xboxa, Ps3,
tableto-komputer i jeszcze więcej! Ile oni musieli mieć kasy na to
wszystko! Zagrałam im szybko jakąs piosenkę na gitarze. Nawet jej
nie pamiętam. Po czym pożegnałam się, ponieważ było już późńo.
***
następnego dnia, 8:01, poniedziałek ***
Wczoraj
wróciłam do domu trochę późno (Maryśka urządziła mi awanturę
pt. "Gdzie ty się szlajasz po nocach?!", ale olałam ją).
Moja siostra zabrała mnie dzisiaj do Nando's w poszukiwaniu "Nialla
Horana". Wiedziałam, że o tej porze go tam nie będzie. Miałam
rację. Wróciłyśmy do domu. Przebrałam się w kremowe rurki,
białą bokserkę i beżowy sweterek. Do tego karmelowe trampki. O
jakiejś 10 znowu wyszłyśmy. Moja siostra musi go spotkać, bo
inaczej eksploduje. Ciągle tylko "No weź! Pewnie jak w Nando's
będzie Niall, to z nim reszta chłopaków!" Pff... Bo mi się
chciało po wczorajszej akcji wychodzić z domu. Poczułam wibracje w
kieszeni spodni. Okazało się, iż Niall napisał do mnie. (N to
Niall . J to ja)
N:
Hej! Gdzie jesteś? Chciałabyś się spotkać? Tak bez chłopaków.
:) Odpisz. N.
Szczerze
od razu coś mi się bardziej podobał. Uradowana tym, że mnie
zaprosił odpisałam szybko.
J:
Ja? W Nando's. Moja siostra Was szuka ;p J.
N:
Nando's to moja ulubiona restauracja i już miałem do niej iść.
Czytasz mi w myślach ;) N.
J:
Haha. To za ile się spotkamy?
N:
Za 10 minut w Nando's?
Przypomniało
mi się, że jestem tu z siostrą! I co ja teraz zrobię?
J:
Niall, a czy chłopaki mogliby popilnowac na czas naszego wyjścia
Marysię? Pliss. Nie mogę jej samej zostawić J.
-
Z kim tak zawzięcie esemesujesz? Czemu to jest po Angielsku? NIALL?
OMG TY ESEMESUJESZ Z TYM NIALLEM!? OMG! - zaczęła się
drzeć Marysia. Przechodnie patrzyli na mnie i na nią, jak na
wariatki. Nie dziwię im się. <lol>
N:
Hmm... Sądzę, że nie będzie z nią problemów ;) N.
Chciałam
już mu napisać "obyś się nie mylił...", ale
postanowiłam, że nie będę mu niczego mówiła, bo jeszcze
wystraszy chłopaków.
J:
Przyprowadzić ją do was? J.
N:
Okej, jak możesz, to ją przyprowadź. N.
J:
Okej, to za jakieś 30 minut będziemy J.
N:
Okej. Czekam N.
Że
ON czeka? A chłopaki? No spoko. Never mind. Gdy dotarłyśmy na
miejsce, przywitały nas pierzaste poduszki. Myślałam, że będzie
to milsze powitanie, ale cóż... Marzyć zawsze można.
Zostawiłam
siostrę, a sama udałam się "gdzieś" z Niall'em.
Poszliśmy do Nando's. Ja zamówiłam colę i frytki a Niall frytki,
hamburgera, naleśniki, 2 cole i deser lodowy. Ja się dziwię jak on
to wszystko mógł zjeść!? Ja jak zjem 200 g cukierków, tylę 2
kilo -.-. A Niall? NIC! Kurdę, zazdroszczę temu chłopakowi. Jak
Blondyn zjadł już frytki, lody i hamburgera (a ja mocowałam się z
frytkami <lol>) zaczęła się rozmowa:
-A...
Kiedy ty miałaś... Om niom niom... Urodziny? - zapytał żując
naleśniki.
-Pamiętasz
ten dzień, jak się poznaliśmy? Ten w samolocie?
-Noo...
Om niom niom. - powiedział wciąz glamiąc Niall
-To
dzień wcześniej – posłałam mu uśmiech
-Czemu
nie...! Omm. Powiedziałaś?! - krzyknął niall przeżuwając
resztki naleśnika.
-Bo
nie było okazji – odpowiedziałam
-No...
Co powiesz na mały urodzinowy prezent? - uśmiechnął się
zawadiacko Niall
-Hmm...
Zależy co to jest – poruszyłam śmiesznie brwiami. ZARAZ! Czy ja
z nim flirtuję?
-Okej,
tylko dokończe naleśniki i wypiję colę i się zmywamy –
uśmiechnął się Blondasek.
Byłam
trochę zdziwiona. Nie wiedziałam, gdzie pójdziemy. Na początku
miałam brudne myśli co do Nialla (If you know, what i mean ^^), ale
później się opanowałam. Jak Horan dopił colę poszliśmy do
sklepu muzycznego. Tuż przed wejściem do tego sklepu, Niall kazał
mi poczekać naprzeciwko wejścia. Zgodziłam się. Nie miałam co
robić, więc paczyłam się w telefon. Nie minęło pięc minut, a
Horanek wrócił z pytaniem.
****************************************************
Sory, że tak długo. Byłam chora :/. Postaram się częściej dodawać rozdziały :D No to.... See you!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz