A i jest maly błąd. Zamiast myślników zrobiły mi się kropki. Mam nadzieję, że to nie będzie Wam przeszkadzać :)
*
*
*
*
- O MÓJ
BOŻE! TO ONE DIRECTION!- niestety paplała po polsku i członkowie
tej o to grupy spojrzeli na nią jak na wariatkę. Oni zorbili
wielkie oczy, ryknęłi śmiechem po czym loczkowaty tak się do mnie
zwrócił:
- oj,
mała. Jaką słodką masz siostrzyczkę! Haha... Ale urodą to tobie
nie dorównuje! - krzyknął. Wkurzyłam się. Podeszłam do
chłopaka z lokami.
- jeśli
jeszcze raz, powiesz do mnie mała, to ci zdzielę po twarzy, tak ,
że własna matka cie nie pozna! - krzynkęłam- I TYCZY SIĘ TO WAS
WSZYSTKICH – dodałam. Na reakcję nie czekałam długo. Zamarli.
Przerazili się. Tylko blondas nadal w spokoju pałaszował żelki.
- CO TY
IM DO CHOLERY POWIEDZIAŁAŚ- zaczęła opierdzielać mnie siostra,
ale puściłam jej słowa mimo uszu; zaszczyciłam ją tylko jednym
zdaniem "nie bluzgaj". To była moja cała wypowiedź.
Niestety ta jakże przyjemna cisza nie trwała zbyt długo, ponieważ
dostałam czkawki.
Jak
chłopcy to usłyszeli, zaczęli śmiać się w niebogłosy. Myślałam
że zaraz zwariuję. Podeszłam do tego inaczej. Zaraziłam się
śmiechem i zaczęłam się śmiać z przerwami na czkanie. Chłopaki
zdziwili się z tego, iż się śmiałam, ale nie przeszkadzało im
to. Wręcz przeciwnie. Dawałam im kolejną porcję śmiechu.
*** pół
godziny później, w samolocie ***
Dopiero
przestałam się śmiać. Wszyscy przestaliśmy się śmiać bo
stewardessa nas co 5 minut uciszała. Ucichliśmy trochę, a jak
postanowiłam, że zapoznam się z tymi ludźmi. Na początek
chciałam się przedstawić:
- A tak
w ogóle to jestem Jagoda.
-
Jagoda? - zdziwił się ten z szelkami. Wymówił to tak śmiesznie,
że chciałam wybuchnąć śmiechem.
- Taak.
Wiem. Fajne imie.- tu się roześmiałam – a Wy? Jak macie na imie?
- to ty
nie wiesz? - rozdziawił usta ze zdumienia mulat
- macie
za wysoką samoocenę – odpowiedziałam na pytanie brązowookiego –
To jak? Jak macie na imie?
-Ja
Niall – oznajmił blondas
- Ja
Louis. Dla przyjaciół Lou. - odparł ten z szelkami
- Ja
Zayn. Może tak buziaka na przywitanie? - powiedział mulat z
zadziornym uśmieszkiem.
- Ha ha
ha... Miło mi Was poznać. A i Zayn. Pomażyć zawsze można. -
posłalam mu słodki uśmiech
- To
dokańczając. Ja jestem Liam a to jest...- odezwał się ten co mnie
przepraszał
- Harry!
Tak to ja. - powiedział loczkowaty
-ha ha
ha... Miło mi Was wszystkich poznać. Tylko niepokoi mnie jedno...
Czemu moja siostra jest tak strasznie cicho?
Okazało
się jednak, że Maryśka zemdlała. Podejrzewam, iż to z podjary.
No wiecie, nie codziennie spotyka się sławną grupę osób i
rozmawia się z nimi jak ze starymi znajomymi.
- Chyba
śpi...- powiedział Liam
- Raczej
zemdlała – zaśmiałam się gorzkim śmiechem – ale taka jest
spokojniejsza i grzeczniejsza. Nie budźmy jej.
Wdałam
się w rozmowę z chłopakami, która zupełnie mnie pochłonęła.
Nawet nie zauważyłam kiedy wylądowaliśmy. Moja siostrzyczka się
ocuciła i tuż po lądowaniu zaczęła zasypywać chłopaków
pytaniami- oczywiście po polsku. Oni byli strasznie zakłopotani a
ja przyglądałam się temu z rozbawianiem. Powiedziałam do nich:
- nie
martwcie się. I tak ona nie pyta o nic ważnego. Aha... Już
wylądowaliślmy. Wysiadamy.
-
NIEEEE.... Ale ja nie chce!!! Chłopaaaaakiiiii..... Zobaczymy się
jeszcze? - zaczęła jęczeć Maryśka. Oczywiście po polsku- no bo
jak by inaczej!
-A może
kiedyś umówimy się na kawe, bądź do kina? - zapytałam One
Direction
-
Chętnie – wszyscy odparli zgodnie
- O to
mój numer. Jak coś to dzwońcie – puściłam do nich oczko.
Wysiadłyśmy
z samolotu. Wsiadłyśmy w taksówkę i pojechałyśmy do naszego
tymczasowego domku.
***
następnego dnia , niedziela***
Z mojego
pięknego snu wyrwał mnie telefon. Nie znałam numeru i nie
wiedziałam kto może dzwonić o tak wczesnej porze. Spojrzałam
szybko na zegarek. No bez jaj! Wskazówki wskazywały 7:45. W weekend
nie można się wyspać?! Odebrałam telefon.
-Haloooooooo? - jęknęłam półprzytomna do słuchawki
-Hej! Tu my! Czy chcesz z nami wyskoczyc na miasto? - odparł jakiś męski głos
-A kto wy? Nieee! Spać.. Mhm mhm mhm... Spaaać – jęczałam
-A nie pamiętasz nas? Robię się smutny! Jak można nie zapamiętać Wielkiego Harrego? - odpar głos w słuchawce.
-Ja nie kontaktuje o tak wczesnej porze. Hej Harry. Niee... Tak wcześnie? Śniadania nie zjadłam a wy już mnie nękacie.
-Oj, nie przesadzaj. To podaj nam swój adres- Zrobiłam co mi kazał
-A po co Wam to?- robiłam się podejrzliwa
-Nie pytaj. Za pięć minut jesteśmy u Ciebie! Pa! - Harry szybko skończył rozmowę
-Haloooooooo? - jęknęłam półprzytomna do słuchawki
-Hej! Tu my! Czy chcesz z nami wyskoczyc na miasto? - odparł jakiś męski głos
-A kto wy? Nieee! Spać.. Mhm mhm mhm... Spaaać – jęczałam
-A nie pamiętasz nas? Robię się smutny! Jak można nie zapamiętać Wielkiego Harrego? - odpar głos w słuchawce.
-Ja nie kontaktuje o tak wczesnej porze. Hej Harry. Niee... Tak wcześnie? Śniadania nie zjadłam a wy już mnie nękacie.
-Oj, nie przesadzaj. To podaj nam swój adres- Zrobiłam co mi kazał
-A po co Wam to?- robiłam się podejrzliwa
-Nie pytaj. Za pięć minut jesteśmy u Ciebie! Pa! - Harry szybko skończył rozmowę
Ucieszyłam
się że to już koniec rozmowy. Ale zaraz... Powoli mój mózg
wstawał do życia. Za pięć minut, CAŁE One Direction zjawi sie
tutaj. A ja se leżę w łóżku z szopą na głowie w samej
bieliźnie. Nie umyta. Nie ogarnięta. I na co ja czekam?! Na wróżkę,
żeby tak jak kopciuszkowi, sprawiła mi piękną suknię? Ooooo...
Nie skompromituję się. Wstałam z łóżka jak poparzona,
pościeliłam i poszłam się ogarniać.
*** pięć
minut później, Londyn, gdzieś w domku, bogata dzielnica ***
DING
DONG DING DONG- coraz natarczywiej ktos dzwonił do drzwi. Dało się
usłyszeć konwersację. " A może nie ten adres? Może
specjalnie podała nam zły by nas zbyć?" To na pewno oni.
Podeszłam do drzwi wejściowych, zła że mogą obudzić moją
siostrę, a tego nie chce. Byłam ubrana w to, tylko miałam
nie wysuszone włosy. Wiem. Normalnie Need For Speed. Otworzyłam
drzwi a tam oni w całej swojej przystojnej okazałości.Im na mój
widok szczęka opadła. Speszyłam się, ale było mi miło.
- Woow... - wszyscy zgodnie odparli
- Dzięki. Wy też – uśmiechnęłam się słodko.
Weszli
do środka, a ja poprosiłam ich o 10 minut ciszy, żebym mogła
wysuszyć moje długie włosy.
Kiedy
zeszłam na dół... po prostu zamarłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz