sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 2.

Podsumowanie na początek :D Specjalnie dla Was dodaję jeszcze jeden rozdział dzisiaj <3
A i jest maly błąd. Zamiast myślników zrobiły mi się kropki. Mam nadzieję, że to nie będzie Wam przeszkadzać :)

*
*
*
*


- O MÓJ BOŻE! TO ONE DIRECTION!- niestety paplała po polsku i członkowie tej o to grupy spojrzeli na nią jak na wariatkę. Oni zorbili wielkie oczy, ryknęłi śmiechem po czym loczkowaty tak się do mnie zwrócił:
- oj, mała. Jaką słodką masz siostrzyczkę! Haha... Ale urodą to tobie nie dorównuje! - krzyknął. Wkurzyłam się. Podeszłam do chłopaka z lokami.
- jeśli jeszcze raz, powiesz do mnie mała, to ci zdzielę po twarzy, tak , że własna matka cie nie pozna! - krzynkęłam- I TYCZY SIĘ TO WAS WSZYSTKICH – dodałam. Na reakcję nie czekałam długo. Zamarli. Przerazili się. Tylko blondas nadal w spokoju pałaszował żelki.
- CO TY IM DO CHOLERY POWIEDZIAŁAŚ- zaczęła opierdzielać mnie siostra, ale puściłam jej słowa mimo uszu; zaszczyciłam ją tylko jednym zdaniem "nie bluzgaj". To była moja cała wypowiedź. Niestety ta jakże przyjemna cisza nie trwała zbyt długo, ponieważ dostałam czkawki.
Jak chłopcy to usłyszeli, zaczęli śmiać się w niebogłosy. Myślałam że zaraz zwariuję. Podeszłam do tego inaczej. Zaraziłam się śmiechem i zaczęłam się śmiać z przerwami na czkanie. Chłopaki zdziwili się z tego, iż się śmiałam, ale nie przeszkadzało im to. Wręcz przeciwnie. Dawałam im kolejną porcję śmiechu.

*** pół godziny później, w samolocie ***

Dopiero przestałam się śmiać. Wszyscy przestaliśmy się śmiać bo stewardessa nas co 5 minut uciszała. Ucichliśmy trochę, a jak postanowiłam, że zapoznam się z tymi ludźmi. Na początek chciałam się przedstawić:
- A tak w ogóle to jestem Jagoda.
- Jagoda? - zdziwił się ten z szelkami. Wymówił to tak śmiesznie, że chciałam wybuchnąć śmiechem.
- Taak. Wiem. Fajne imie.- tu się roześmiałam – a Wy? Jak macie na imie?
- to ty nie wiesz? - rozdziawił usta ze zdumienia mulat
- macie za wysoką samoocenę – odpowiedziałam na pytanie brązowookiego – To jak? Jak macie na imie?
-Ja Niall – oznajmił blondas
- Ja Louis. Dla przyjaciół Lou. - odparł ten z szelkami
- Ja Zayn. Może tak buziaka na przywitanie? - powiedział mulat z zadziornym uśmieszkiem.
- Ha ha ha... Miło mi Was poznać. A i Zayn. Pomażyć zawsze można. - posłalam mu słodki uśmiech
- To dokańczając. Ja jestem Liam a to jest...- odezwał się ten co mnie przepraszał
- Harry! Tak to ja. - powiedział loczkowaty
-ha ha ha... Miło mi Was wszystkich poznać. Tylko niepokoi mnie jedno... Czemu moja siostra jest tak strasznie cicho?
Okazało się jednak, że Maryśka zemdlała. Podejrzewam, iż to z podjary. No wiecie, nie codziennie spotyka się sławną grupę osób i rozmawia się z nimi jak ze starymi znajomymi.
- Chyba śpi...- powiedział Liam
- Raczej zemdlała – zaśmiałam się gorzkim śmiechem – ale taka jest spokojniejsza i grzeczniejsza. Nie budźmy jej.
Wdałam się w rozmowę z chłopakami, która zupełnie mnie pochłonęła. Nawet nie zauważyłam kiedy wylądowaliśmy. Moja siostrzyczka się ocuciła i tuż po lądowaniu zaczęła zasypywać chłopaków pytaniami- oczywiście po polsku. Oni byli strasznie zakłopotani a ja przyglądałam się temu z rozbawianiem. Powiedziałam do nich:
- nie martwcie się. I tak ona nie pyta o nic ważnego. Aha... Już wylądowaliślmy. Wysiadamy.
- NIEEEE.... Ale ja nie chce!!! Chłopaaaaakiiiii..... Zobaczymy się jeszcze? - zaczęła jęczeć Maryśka. Oczywiście po polsku- no bo jak by inaczej!
-A może kiedyś umówimy się na kawe, bądź do kina? - zapytałam One Direction
- Chętnie – wszyscy odparli zgodnie
- O to mój numer. Jak coś to dzwońcie – puściłam do nich oczko.
Wysiadłyśmy z samolotu. Wsiadłyśmy w taksówkę i pojechałyśmy do naszego tymczasowego domku.


*** następnego dnia , niedziela***



Z mojego pięknego snu wyrwał mnie telefon. Nie znałam numeru i nie wiedziałam kto może dzwonić o tak wczesnej porze. Spojrzałam szybko na zegarek. No bez jaj! Wskazówki wskazywały 7:45. W weekend nie można się wyspać?! Odebrałam telefon.

-Haloooooooo? - jęknęłam półprzytomna do słuchawki
-Hej! Tu my! Czy chcesz z nami wyskoczyc na miasto? - odparł jakiś męski głos
-A kto wy? Nieee! Spać.. Mhm mhm mhm... Spaaać – jęczałam
-A nie pamiętasz nas? Robię się smutny! Jak można nie zapamiętać Wielkiego Harrego? - odpar głos w słuchawce.
-Ja nie kontaktuje o tak wczesnej porze. Hej Harry. Niee... Tak wcześnie? Śniadania nie zjadłam a wy już mnie nękacie.
-Oj, nie przesadzaj. To podaj nam swój adres- Zrobiłam co mi kazał
-A po co Wam to?- robiłam się podejrzliwa
-Nie pytaj. Za pięć minut jesteśmy u Ciebie! Pa! - Harry szybko skończył rozmowę
Ucieszyłam się że to już koniec rozmowy. Ale zaraz... Powoli mój mózg wstawał do życia. Za pięć minut, CAŁE One Direction zjawi sie tutaj. A ja se leżę w łóżku z szopą na głowie w samej bieliźnie. Nie umyta. Nie ogarnięta. I na co ja czekam?! Na wróżkę, żeby tak jak kopciuszkowi, sprawiła mi piękną suknię? Ooooo... Nie skompromituję się. Wstałam z łóżka jak poparzona, pościeliłam i poszłam się ogarniać.


*** pięć minut później, Londyn, gdzieś w domku, bogata dzielnica ***


 DING DONG DING DONG- coraz natarczywiej ktos dzwonił do drzwi. Dało się usłyszeć konwersację. " A może nie ten adres? Może specjalnie podała nam zły by nas zbyć?" To na pewno oni. Podeszłam do drzwi wejściowych, zła że mogą obudzić moją siostrę, a tego nie chce. Byłam ubrana  w to, tylko miałam nie wysuszone włosy. Wiem. Normalnie Need For Speed. Otworzyłam drzwi a tam oni w całej swojej przystojnej okazałości.Im na mój widok szczęka opadła. Speszyłam się, ale było mi miło.
  • Woow... - wszyscy zgodnie odparli
  • Dzięki. Wy też – uśmiechnęłam się słodko.
Weszli do środka, a ja poprosiłam ich o 10 minut ciszy, żebym mogła wysuszyć moje długie włosy.
Kiedy zeszłam na dół... po prostu zamarłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz